Obserwatorzy

środa, 11 maja 2011

SZAŁ ZAKUPÓW! Czyli moje ostatnie zdobycze :)

Troszkę czekałam ale w końcu doszły zamówione przeze mnie kosmetyki. Jestem bardzo zadowolona, bo praktycznie wszystkie są takie jak się spodziewałam. Do tego sprzedawca dołożył miłe gratisy! Dziękuję bardzo!!! 


Moje zamówienie składało się ze szminek Maybelline oczywiście, bronzera i różów do policzków w sztyfcie NYC. Gratis otrzymałam błyszczyk i kremowy cień do powiek Maybelline w kredce/sztyfcie.

Po kolei.
Szminki Maybelline Moisture Extreme

od lewej: peach mocha, real raisin, windsor rose, sugar plum ice, nude blush, cool watermelon

Szminki mile zaskoczyły mnie owocowym zapachem. Na razie po próbnym sprawdzaniu kolorów wydają mi się podobne do Hydra Extreme ale chyba skład jest nieco inny, bo przy malowaniu dają wyraz rozmazania dopóki nie rozprowadzę ich palcem. Jeszcze zobaczymy, będę testować i każdą po kolei opiszę.

Maybelline Volume XL Seduction

od lewej: tantalizing toffee, petal attraction, in the nude, mischievous mauve

Te szminki miały powiększać usta. Po umalowaniu czuć szczypanie, dla mnie nieco po tym widać lekkie uwydatnienie warg. Dalej będę testować i zobaczę czy przypadkiem sobie tego nie wmówiłam :)

N.Y.C. New York Color Blushable Creme Stick

od lewej: wild berry, pink flash

Fantastyczny produkt znaleziony przez przypadek. Użyłam na razie jaśniejszego i chyba... muszę się nauczyć nosić róż. Baaardzo wydajny i długo można trzymać otwarty bo aż do 30 miesięcy wg producenta. Wystarczy delikatnie musnąć a potem rozetrzeć
 Maybeliine Dream Sunglow Bronzing Booster 
 02 bronze

Super produkt i znów od Maybelline. Niestety niedostępny w Polsce. Posiada w korku pipetę ułatwiającą dozowanie. Bronzer można używać na trzy sposoby:
- nałożyć kroplę na dłoń i bezpośrednio wetrzeć w skórę,
- kroplę dodajemy do używanego na co dzień podkładu
- wciskamy kroplę do kremu do twarzy, którym codziennie się smarujemy.
Na razie używam go z kremem aby nadać skórze lekko muśnięty słońcem wygląd. Produkt jest wielofunkcyjny i zastąpi mi samoopalacz i ciemniejszy podkład na zimę bo będę go używać do zwykłego, letniego podkładu.

Gratisiki:
Maybelline Eye Express Cream Shadow Stick
600 Frosted
Jeszcze nie używałam. Ciężko mi cokolwiek powiedzieć na jego temat poza tym, że ma ładny srebrny odcień. Na dłoni czuć jego kremową konsystencję i po narysowaniu kreski ciężko rozetrzeć. Będzie mi służył raczej jako zastępcza kredka do oka.

Hedy's Beeswaz Company Lipshine

Bubblegum flavor

Nie używam błyszczyków. Ten był miłym prezentem i będę go używać szczególnie przez zapach gumy balonowej! Masz ochotę go zjeść a nie nałożyć na usta. Kolor bardzo jasny róż właściwie na ustach daje efekt ich błyszczenia i świecenia (brokat) a nie koloru. Taki jakby bezbarwny. Do błyszczyka dołączona zawieszka z czaszką. Ot taki gadżet do torebki.
            Opisy każdego produktu wkrótce.



Królik

poniedziałek, 9 maja 2011

Ploty, plotki i ploteczki: Makijaż Kate Middleton na królewskim ślubie

Po długiej majówce najwyższa pora uzupełnić plotki. Odbył się przecież ślub Księcia Williama i Kate Middleton. Oczywiście oglądałam na żywo ale wyłącznie do momentu jak złożyli przysięgę. Potem wyjeżdżałam do rodziców ale specjalnie dla mnie tata nagrał całą ceremonię. Obejrzałam więc wszystko wieczorem.



Pierwsze na co czekał cały świat to suknia panny młodej. Dla mnie niczym niewyróżniająca się suknia była odwzorowaniem pochodzenia Kate. Pokazała, że jest "normalna". W odróżnieniu od bufiastej sukni Księżnej Diany na tą mogłam patrzeć się z zachwytem.

 możecie sami porównać

Ale nie o sukni chciałam pisać a o makijażu, który zdobił twarz Kate i który to ona sama wykonała. Co w nim takiego specjalnego? Nic. Był zwyczajny, codzienny, taki jaki Kate nosi już od ładnych paru lat. Wydawać by się mogło, że przy takim makijażu nie ma ryzyka na zły efekt, a jednak nie wszystkim przypadł on do gustu łącznie ze mną. Może sam róż na policzkach i kolor szminki nie były złe, wręcz nawet dobrze dobrane ale to oczy najwięcej przykuwały moją uwagę. Chodzi oczywiście o czarną kreskę wokół oka. Ta była zbyt mocna. Wystarczyłaby tylko na górnej powiece. Podejrzewam, że cały efekt kreski, przez który Kate wyglądała jak stara ciotka klotka miał podłoże w tym jak na co dzień czesze się i ubiera Kate. W białym welonie przykrywającym lekko zaczesane do tyłu włosy ten makijaż nie pasował mi. Wystarczy obejrzeć za to zdjęcia panny młodej udającej się na wesele w innej sukni i w zmienionej fryzurze. Makijaż nie rzuca się tak w oczy a jest ten sam.

 na co dzień

 na ślubie

 idąc na przyjęcie weselne

Z innych ciekawostek pokaże tylko ślubny makijaż Księżnej Diany. Czy make up Kate miał na celu zdobycie serca Księcia przez to, że bardzo upodabnia się do jego zmarłej matki? Niektórzy tak myślą. Twierdzą, że Kate robiła wszystko w życiu tak aby spotkać i usidlić Williama. Dla mnie to bzdura. Raczej podobieństwo wcale nie wymuszone Kate do Lady Di urzekło Księcia. Bardzo mu przypomina matkę, a wiadomo, że zazwyczaj dzieci szukaj partnerów podobnych do swoich rodziców. Szczególnie gdy tych rodziców bardzo im brak.



Ot, to wszystko ode mnie. Na koniec powiem tylko, iż Kate mogła wybrać inny make up oczu. Chociażby ze względu na ślub. Potem niech maluje się jak chce. Ja też bardzo długo nosiłam codziennie taki sam makijaż, bez względu na ubranie, fryzurę czy okazję i zawsze mi pasował i dobrze się w nim czułam, ale nawet na swój ślub trochę dołożyłam i tu i tam, a tak jak Kate sama się malowałam :)


Królik

niedziela, 8 maja 2011

Maybelline Hydra Extreme 721 Pinky Beige

Zafascynowana pierwszą szminką od Maybelline (pierwsza opisana na blogu) pobiegłam i kupiłam sobie drugą póki trwała promocja.
Wybrałam odcień Pinky Beige z serii Nude (nawet widać po kolorze opakowania). Kolorek przypadł mi do gustu ale po kilku dniach wydał mi się za ciemny a mianowicie jakby ciemniał mi na ustach. Postanowiłam, że oddam go mamie a sobie znajdę najwyżej inny odcień.


 bez flesza


z fleszem

Jeśli chodzi o samą szminkę to znowu muszę opisać ją w samych superlatywach. Idealna konsystencja, łatwo się rozprowadza i nadaje pożądany odcień już po pierwszym maźnięciu.





Odcień na zdjęciach wychodzi dość jasno i naturalnie ale mi wydaję się, że naprawdę ciemnieje po jakimś czasie. Może się mylę ale...
Szminka utrzymuje się długo na ustach i powoli się ściera. Zapach ma jak zwykle przyjemny. Jak na razie szminki Maybelline to mój nr 1. Hydra Extreme jest dla mnie delikatniejsza i przyjemniejsza w użyciu niż Color Sensational ale nie twierdzę, że tamte są złe. Ta ma nawilżać co sugeruje nazwa i tak robi. Usta są miękkie i gładkie. W tej chwili poluję na Moisture Extreme. To chyba nasz odpowiednik Hydry w innych krajach. Dlatego zakupy robię przez internet. Wkrótce opisy i zdjęcia!


Królik

Avon Pro-to-Go Lipstick Baby Lips

Już dawno chciałam opisać tą szminkę jako nie trafiony kolorystycznie zakup, ale od kiedy zmieniłam kolor włosów odcień okazuje się być naprawdę ładny i do mnie pasujący.





Avon Pro-to-go jest bardzo fajnie pomyślaną szminką, idealną do torebki, plecaka, wszędzie tam gdzie chcemy ją zabrać ze sobą. Otwiera się jednym palcem pociągając za mały wystający koniec z boku opakowania. Ta się sama otwiera i wysuwa i można szybko poprawić makijaż. Sama Reese Witherspoon ją reklamowała.



Pytanie tylko po co nosić ją wszędzie ze sobą? Czy tak często musimy poprawiać makijaż? Otóż tak. Szminka schodzi z ust bardzo szybko. Niestety chyba jak każda szminka z AVON (a miałam ich kilka) nadaje się tylko dla małych dziewczynek do zabawy. Jest nietrwała, spływa z ust i ma chemiczny posmak. Mając ją na ustach miałam wrażenie, że umalowałam się wazeliną i to grubą warstwą.




 Usta stale są tłuste a ślad zostawia się wszędzie. w ciągu kilkudziesięciu minut po umalowaniu nie ma po niej śladu. Przy kilku warstwach zostawia rozmazane ślady na wargach. Jedyne co jest plusem to chyba właśnie natłuszczenie warg, bo po niej są miękkie.



Samo opakowanie choć pomysłowe nie do końca cudowne. Szminka ustawia się zawsze skosem do uchylonej klapki. Jak będzie się kończyć to bardziej będziemy obcierać wargami o tą klapkę niż malować. Dlatego trzeba dużo szminki wysunąć aby komfortowo się umalować a to zawsze grozi jej złamaniem.
Czy ją polecam? Nie. W tej cenie były o niebo lepsze szminki. Skusiło mnie opakowanie po obejrzeniu reklamy.

Królik

sobota, 7 maja 2011

BeYu - Volume & Defining Mascara

Zacznę od tego, że tusz nie należy do mnie ale dostała go moja mama jako prezent. Postanowiłam przetestować ową markę i ciężko mi się zdecydować czy go lubię czy nie. 




Tusz ma wygodną, dużą szczoteczkę i naprawdę przyjemnie się go nakłada na rzęsy. Praktycznie od razu wydłuża, podkręca i rozdziela rzęsy idealnie jak dla mnie. Daje ładną czerń. Nie skleja chyba w ogóle. Na zdjęciach mam zaledwie dwie lekko nałożone warstwy. Jak nie skłamać to właściwie półtorej warstwy machniętej na szybko :)



Tusz byłby moim zapewne ulubionym gdyby nie... zapach jaki się wydobywa po jego odkręceniu. Niesamowity chemiczny smród, bo chyba tak go mogę określić, jest odstraszający. Zaraz potem muszę z przykrością dodać, że już po paru godzinach od nałożenia kruszy się dość mocno. Nie musimy nic robić, czyli np: pocierać oka, dotykać bo on sam po prostu odpada z rzęs. Drobinki dostają się wszędzie i mnie na przykład szczypały. Do tego oko wygląda jak po nocnej prywatce z tuszem wykruszonym dookoła. 

Ogólnie tusz miałby wielkiego plusa bo potrafię nim wyczarować naprawdę piękne, długie i podkręcone rzęsy. Ponieważ był on prezentem nie wiem jak długo musiał stać na półce sklepowej i nie znam jego ceny. Jego dziwny zapach przypomina po prostu stary, przeterminowany tusz. Daty produkcji chociażby nie znalazłam nigdzie. Ja go pozostawiam w rękach mamy i niech ona się z nim męczy :)


Królik

P.S. Przepraszam za totalnie zmęczone oczy bo byłam niewyspana :)