Dziś znowu tak szybko.
Włóczyłam się ostatnio po drogeriach. Odwiedziłam chyba wszystkie możliwe jakie lubię lub o nich słyszałam, czyli: Jasmin, Natura, Rossmann, Drogerie Polskie oraz Hebe.
Włóczyłam się ostatnio po drogeriach. Odwiedziłam chyba wszystkie możliwe jakie lubię lub o nich słyszałam, czyli: Jasmin, Natura, Rossmann, Drogerie Polskie oraz Hebe.
Jeździłam po nich głównie z powodu poszukiwań idealnego kremu do twarzy na noc i na dzień, ale i inne produkty wpadły mi w ręce.
Po ostatnim niewypale z Garnier (TUTAJ możecie zobaczyć jakie kremy kupiłam) potrzebowałam czegoś zupełnie innego. Kremy od Garnier były totalną porażką. Nie robiły zupełnie nic. Cera była po nich nadal przesuszona i nawet nie odżywiona. Przestałam nawet przez nie kremować buzię, tak mnie zniechęciły. Parę dni temu spojrzałam na schowane w szafce dwa niezużyte zielone słoiczki i od razu je wyrzuciłam.
Tak oto zaczęłam poszukiwać kremów 30+. Potrzebowałam czegoś nie zapychającego na dzień i czegoś zupełnie innego na noc. Postanowiłam nie używać kremów z tej samej serii. To znaczy na dzień inna marka i na noc inna. Może moja szybko przyzwyczajająca się do składników skóra inaczej będzie reagować i może w końcu jakiś krem podziała.
Kierując się różnymi opiniami trafiłam na podobno idealny krem na dzień: