Obserwatorzy

czwartek, 22 sierpnia 2013

Ochładzanie, dalsze rozjaśnianie - Garnier Color Naturals 111

Nie wytrzymałam długo z włosami po Loreal Preference Wild Ombres.
Miałam czekać na wypłukanie ale nie wytrzymałam. Chciałam szybko ochłodzić włosy. Padło na Garniera, znowu. Kolor nr 7 wysuszył mi włosy i obiecałam sobie, że nie kupię już farby Garniera, a jednak... Oglądałam dużo zdjęć i pamiętałam (z czasów blondu) o cudownym działaniu koloru nr 111. Odcień ten idealnie schładzał i rozjaśniał odrosty wizażankom i blogerkom. Pomyślałam, że tego chcę użyć na końce.



Farba ma rozjaśniać do 4 tonów a pudełkowy efekt koloryzacji na włosach naturalnych obiecywał naprawdę blond włosy. 

Farbę Garnier kładłam jak Loreal: 10 minut końcówki, 10 minut wyżej i 10min reszta rozjaśnionych włosów. Na sam koniec (ok 5min dodatkowo) zaszalałam i to co zostało wtarłam na szybko w resztę włosów aż po sam czubek. Chciałam w ten sposób stonować rudości na czubku głowy po Garnier nr 7. Farbę według ulotki należy trzymać 30 minut. Ja dodałam te ekstra 5 minut na ten rudawy, nieszczęsny czubek głowy. Jak zwykle jedyne co mi przeszkadzało to zapach. Amoniak w tych farbach mnie powala. Do nałożenia farby praktycznie na całą głowę skłonił mnie fakt, że chce mieć już na gwałt jasne włosy i jeżeli efekt ombre miał być nie widoczny to trudno.Było mi wszystko jedno.
Głowę umyłam resztką szamponu od ombre Loreal i to chyba sprawiło, że nie zauważyłam żadnych wysuszonych końców. 

Efekt?

Włosy zdecydowanie pojaśniały. Może to nie jest jeszcze idealny blond jaki teraz chcę ale powoli wszystko da się zrobić :)

1 fotka po garnier nr 7, 2 fotka po Loreal ombre, 3 fotka po Garnier 111

Nie jest idealnie chłodno i jasno ale ok. Podoba mi się na razie i czekam na wymywanie. Zdjęcia farby powyżej to zapas Garniera nr 111 jaki kupiłam teraz w Biedronce za 14,99zł za dwa opakowania. Także jak widzicie blond mi teraz w głowie a nie brąz. 

Ciężko uchwycić mi idealny kolor włosów taki jaki ja widzę. Na pewno jeszcze rudością powiewa. 

Tu nawet tak bardzo jasne nie są. 

przy oknie

przy oknie z fleszem

bez flesza przy oknie

bez flesz przy oknie
Dla mnie za każdym razem inaczej :)

Do czego teraz dążę? Do włosów Jennifer Aniston <3





 Chorowałam na nie jeszcze za czasów blond i fryzjer nie potrafił mi tak zrobić aby było idealnie. Kwestią były delikatne pasemka, bardzo drobne a ja zawsze miałam robione tak samo, grubo i nie dokładnie. Stąd mój uraz do fryzjerów. 
Jennifer ma idealny kolor do zmiany na złote odcienie bądź chłodne. Wystarczą inne pasemka. To super jeśli chcemy zmiany ale z blondu nie chcemy schodzić. Jeśli nie znajdę dobrego fryzjera to sama będę kombinować jak takie uzyskać. Ale na razie włosy muszą odpocząć. Zobaczymy na jak długo:D

Pozdrawiam!

10 komentarzy:

  1. masz piękne włosy pod każdym względem. ładny naturalny kolor

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Strasznie przyjemnie czytać takie komentarze. Dziękuję bardzo!

      Usuń
  2. u ciebie ten odcień garniera ładnie wyszedł :) ja mając rozjaśniane włosy przeżyłam tragedię ;p zmieszałam ten odcień (bojąc się srebra) z jakimś cieplejszym z tej linii, niestety wzięło głównie 111... pozbyłam się tego "gołębia" zmywając X razy szamponem przeciwłupieżowym. Do dzisiaj pamiętam jak płakałam gdy zobaczyłam się w lustrze;D Na szczęście to już za mną, bo powróciłam do naturalek. Pozdrawiam;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat biorąc taką farbę można spodziewać się fioletów, niebieskiego czy szarości kładąc na mocno rozjaśniane włosy. Można nawet skończyć z zielenią mając ciepły odcień i próbując go ochłodzić. Ja wiedziałam, że mam jeszcze dość ciemne włosy i raczej (trzymałam kciuki) nie powinnam mieć niespodzianek. Na początku myślałam, że mam gdzieniegdzie zielone włosy ale po pierwszym myciu już tego nie widzę. Sam numer, mimo że to drogeryjna farba mówi nam że to mocno popielaty kolorek. W końcu ma same jedynki :) Pozdrawiam!

      Usuń
  3. Bardzo ładny kolor ci wyszedł, a ja też chciałabym mieć taki kolor jak Jen.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Jennifer ma coś w tych włosach i od lat jest wierna jednemu styliście - to Chris McMillan. Trudno się jej dziwić :)

      Usuń
  4. Efekt jest świetny i już bardzo blisko Ci do tego co ma Jennifer - notabene ona zawsze miała piękne włosy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Jennifer zaczęła mieć piękne włosy za sprawą stylisty. Każdej z nas taki by się przydał raz w życiu :) Może w końcu dobrał by mi idealny kolor i cięcie...

      Usuń
  5. Kiedyś uparłam się, żeby rozjaśnić włosy i teraz tego żałuję. Na długości mam sianko zamiast wymarzonej gęstej, gładkiej tafli.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To musiało być drastyczne rozjaśnianie. Ja nadal mam gładkie włosy i oby tak zostało :)

      Usuń